wtorek, 29 października 2013

Odludek - wyrzutek

             Tak, jestem odludkiem i dobrze się z tym czuję. Amen. 


Nie tak dawno, bo jeszcze dzisiaj zostałam nazwana odludkiem, bo ciągle czytam książki, zamiast z kimś wychodzić. Tylko, że ta osoba nie zadała sobie najważniejszego pytania: Czy mam ochotę gdziekolwiek wychodzić ? Otóż nie. 
Na początku szkoły i mojego obecnego na jakiś czas miejscu zamieszkania jeszcze wychodziłam, ale zauważyłam, że najlepiej by było, gdybym wgl z nimi nie przyszła. Jednym słowem: rozmawiali na temat o którym oni mieli pojęcie, a ja nie. Czyli, że cała ich "paczka" była na jakiejś imprezie i wydarzyło się to i tamto. Albo przypominali sobie kto co powiedział lub co zrobił. Po prostu rozmawiali tylko ze sobą, a do mnie nawet nikt gęby nie otworzył. Więc przestałam gdziekolwiek i z kimkolwiek wychodzić (wyjścia do piekarni się nie liczą).
W zasadzie to istnieję tylko wtedy, gdy potrzeba spisać pracę domową. 




4 komentarze:

  1. Oj, przykro mi... czasami jednak warto otworzyć się na ludzi, ale wydaję mi się, że źle do tego podchodzisz: nie rozmawiaj z 'byle kim' - poszukaj kogoś, z kim znajdziesz wspólne tematy. czyli przychodź do biblioteki itp., do takich miejsc, w których jest prawdopodobieństwo spotkania jakiejś ciekawej twoim zdaniem osoby. Bo nie powinnaś w ogóle nie wychodzić z domu, zamykać się w sobie - musisz być świadoma swojej wartości :) Tamta 'paczka' ma swoje sprawy, swoje wspólne zainteresowania i nie ma co się tam do nich pchać. Znajdź swoja własną, choćby nawet jednoosobową C: Powodzenia! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W starej szkole miałam z kim rozmawiać, ale w tej niestety nie. Nawet w bibliotece są pustki. Nikt z mojego obecnego otoczenia nie podziela takich samych zainteresowań.

      Usuń
  2. Moim zdaniem lepsze są małe, ale zżyte grupy, które są, bo potrzebują siebie na wzajem. Te większe, dla których liczą się sprawy przyziemne, są mało ważne. Takie jest moje zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń